Qurrito wraca!

Co może skuteczniej przyciągnąć spożywających niż powrót dawno wyrzuconego z menu, ale owianego legendą smakołyku?
Powrót tego smakołyku za darmo.
Taką taktykę zastosowała sieć KFC przy wprowadzaniu (na kolejne siedem tygodni, począwszy od dziś) ponownie Qurrito – produktu, którego powrotu do oferty amerykańskiej sieci żądały całe miasta, wsie, państwa, fanpage na Fb, morza, góry, lasy, doliny, ludzie wszystkich zawodów, nacji… I chyba jedynie kurczaki nie są szczęśliwe z jego powrotu.
No dobrze, trochę mnie poniosło, ale nie było postu na fanpage’u KFC by choć w jednym komentarzu ktoś nie domagał się powrotu Qurrito czy linkował do całej strony poświęconej walce o jego ponowne wejście do menu.
Dziś o 11:00 w każdym punkcie sieci KFC wymawiając magiczne jak czary Davida Copperfielda hasło Qurrito można było otrzymać porcję tego produktu za darmo. Niestety dotyczyło to jedynie dziesięciu pierwszych szczęśliwców, koczujących, mających szczęście lub obdarowanych łaską i wcześniejszą informacją od pracowników KFC.

Czy ja to rozumiem?
W pewnym sensie tak, ale jestem jedną z tych osób, które tego fenomenu nie mogą dotknąć bezpośrednio gdyż nigdy Qurrito nie jadłem i teraz zastanawiam się czy wykrzyknik postawiony w tytule był słuszny(?)
Nie jadłem, więc nawet nie ma pojęcia co jest w środku, a KFC na swojej stronie ma, jak zazwyczaj, tak wiele informacji o nowościach jak Ewa Kopacz dobrych pomysłów. Z tego co widzę w materiałach marketingowych to coś na kształt tortilli (spód i wierzch), która wypełniona jest kurczakiem, serem i czerwonym sosem (mam nadzieję, że nie jest to zwykły ketchup)… Wartości odżywczych jak na razie również nie podano, gdyby się to zmieniło to postaram się uzupełnić tekst, a pewnie dowiem się tego w krótszym czasie gdy zapytam kogoś przy kasie.

Także nadszedł ten moment – jadę na Qurrito.

Dzień później…

Wyjście na Qurrito nieco się przedłużyło, ekhm…
Także wracając do tematu: niedługo przed zamknięciem KFC w Galerii Słonecznej w Radomiu zamówiliśmy wraz z towarzyszem spożywania dwie porcje Qurrito i jednego iTwista (nowość w KFC – coś pokroju Twistera zmniejszonego o połowę) – miał być Ser, ale otrzymaliśmy wersję Classic.
Od wczoraj na stronie internetowej pojawił się już opis Qurrito, brzmiący następująco: Cztery trójkątne kawałki: sos BBQ, kurczak i ser Cheddar, zgrillowane w tortilli. KFC szumnie jak brzozy na wietrze ogłasza też, że tylko do Qurrito można otrzymać dip za 1.00zł. Sądziłem, że jest to jakiś specjalny, okazjonalny sos, tylko i wyłącznie do tego produktu, ale okazuje się, że do wyboru mamy jedynie standardowe dipy, na przykład BBQ, co wydaje mi się mieć tyle sensu co podwójna surówka w kebabie, bo tego sosu w Qurrito jest dosyć dużo, ale o tym za chwilę. Tak czy inaczej za dodatkową złotówkę możemy otrzymać inne sosy, by polać nimi tortillę.
O ile opis jest już na stronie internetowej amerykańskiej sieci, o tyle nawet we wspomnianym punkcie nikt nie był w stanie mi powiedzieć ile kalorii ma porcja Qurrito.

Powracając do opisu – produkt podawany jest na tekturowej, laminowanej, białej tacy z wyciętymi, okrągłymi dziurami jak w żółtym serze, ale maszynowo, regularnie. Schowany w papierowo-foliowym rękawie z kilkoma napisami, głoszącymi, że KFC nie podaje mięsa mrożonego, mielonego i przetworzonego (o, fajnie). Coś o recyklingu z drugiej strony opakowania, o sekretnym zestawieniu jedenastu przypraw od Sandersa i tego typu marketingowa papka pokroju kaszki manny z małą ilością mleka.
VLUU L200  / Samsung L200Bardziej tym razem interesowało mnie to co w środku. Zawinięta po najdłuższej cięciwie (tak zwanej średnicy) tortilla przy pierwszym kontakcie uderza nas po nozdrzach spalenizną jak to czasem bywa z pizzą przy mało wprawnej osobie obsługującej piec. Po chwili efekt ten ustępuje i placek wydaje nam się bardzo ładnie wypieczony – miejscami ciemniejszy, miejscami jaśniejszy – niemal jak prawdziwa tortilla pieczona na kamieniu w Meksyku. W środku ciemny sos BBQ z jasnym, startym na drobno serem Cheddar oraz pociętymi na kawałki stripesami czyli polędwiczkami z piersi kurczaka w sekretnej panierce Kentucky Fried Chicken tworzą całość o pięknym, żółto-bordowym kolorze i strukturze podobnej do początków zaczyniania ciasta na racuchy.
Dwa wewnętrzne kawałki są najkonkretniej wypełnione nadzieniem, a z kolei dwa zewnętrzne są większe – trzeba brać to pod uwagę gdybyśmy mieli podzielić się Qurrito z towarzyszami spożywania. Nie zważając na strukturę, a napawając się cudowną barwą wnętrza ukrytego w tortilli zabrałem się za pierwszy od prawej kawałek.

Pierwsze wrażenie? Smaczna, lekko chrupiąca, odpowiednio wypieczona, niezbyt gruba (choć to na plus) tortilla i mięciutkie wnętrze, które niesie ze sobą głównie smak sosu BBQ. Stripesy stoją na standardowym poziomie, nie są na szczęście zbyt suche, jak to często bywa w punktach tej sieci, posiadają chrupiącą panierkę, która nie przyjęła zbyt dużej ilości oleju a pod nią są kruche i smaczne. Cheddar bardzo dobrze się tu dopasował, ale tylko smakiem. W mojej porcji nie rozpuścił się do końca i nie ciągnął jak południowoamerykańskie telenowele. Prawdopodobnie ktoś zafundował mu zbyt krótkie wakacje w ciepłych obszarach kuchni lokalu. Nie zmienia to faktu, że nawet nieroztopiony ser, pyszne, soczyste stripesy i smaczna tortilla razem wzięte nie są w stanie zmienić tego, że dominuje tu, rządzi i dzieli sos BBQ – lekko pikantny, z odpowiednią ilością koncentratu dymu wędzarniczego, mocny i smaczny. Naprawdę mało jest tak konkretnych i wyrazistych sosów w sieciówkach, dlatego też ten, obok sosu słodko-kwaśnego, orientalnego, azjatyckiego (różnie bywa on nazywany) najczęściej ląduje jako dodatek do Kubełka Classic.
Jako całość na pierwszym planie jest właśnie mocny sos BBQ, uzupełniony, przyprawowo-korzennym smakiem panierki, mleczno-kremowym serem i płaskim smakiem kukurydzianego placka. Bardzo udana kompozycja.
VLUU L200  / Samsung L200VLUU L200  / Samsung L200Podsumowując: płacąc 8.90zł za samo Qurrito lub 15.50zł za zestaw z frytkami i dolewką czy nawet dokładając 1.00zł za sos – nie najecie się. Jest to danie pełne smaku BBQ, chrupania tortilli, soczystości stripesów oraz aromatu sera i głównie dla tych atrybutów można go skosztować. Jest rzeczywiście bardzo smaczne i teraz już nieco rozumiem zażartość walki o jego powrót. Pewnie najbliższe siedem tygodni będzie bardzo szczęśliwe dla wszystkich, którzy na to czekali. Dla mnie to kolejny dowód na to, że podając klientom coś smacznego za przyzwoitą cenę (nie licząc zdzierstwa w zestawie) nie pozwolimy im się najeść, ale tak to już w życiu bywa, że trzeba iść na kompromis w pewnych kwestiach a marketingowcy z sieciówek wiedzą to doskonale.

Cieszcie się ci, którzy czekali i próbujcie ci, którzy jeszcze nie spróbowali – póki czas!

Reklamy

5 thoughts on “Qurrito wraca!

  1. „napisami, głoszącymi, że KFC nie podaje mięsa mrożonego, mielonego i przetworzonego (o, fajnie).”
    Gdzie tam widzisz taką informację? Ja widzę tylko, że lubią dobre mięso, nie że je serwują 😉

  2. Na swoim facebooku w odpowiedzi na pytanie jednego z „fanów” KFC odpowiedziało, że wartość kaloryczna to 648 kcal.

  3. Pingback: The B.O.S.S (pol. S.Z.E.F) | Żółw ocenia nieco pożywienia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s